fbpx

Recenzja „Grace i Frankie”. Miłość, seks i kobieca siła po 70-tce

Życie uwielbia zaskakiwać i odwracać zastaną rzeczywistość do góry nogami. „Grace i Frankie” to świetny przykład, że w pewnym wieku codzienność może być większym wyzwaniem niż sądzilibyśmy. Współczesna rozrywka skupia się na przedstawianiu perypetii młodych, podczas gdy największy potencjał kryje się w sile wieku i charyzmie. Główne bohaterki komediowego serialu Netflixa z pewnością nie były gotowe na to, co je spotkało. Dzięki temu mamy do czynienie z produkcją w 100% oryginalną.

Nagradzany serial, miliony fanów i atmosfera rodem z „Przyjaciół”

Grace i Frankie
Fot.: film

Recenzując serial „Grace i Frankie” nie wiem, co zapewniło mu większy sukces: gwiazdorska obsada, czy rewelacyjne dialogi i sytuacje. Z pewnością jedno nie zaistniałoby bez tego drugiego. Za pomysł scenariusza odpowiada Marta Kauffman, która na swoim koncie ma stworzenie jednego z najlepszych seriali lat 90., czyli „Przyjaciół”. Nic dziwnego, że „Grace i Frankie” zyskał miliony fanów na całym świecie oraz został doceniony przez krytyków. Choć pierwszy sezon mógł budzić obawy, to każdy kolejny budował już jednogłośną opinię – oby tak dalej. Serial oraz aktorki były wielokrotnie nominowane do Emmy. Dodatkowo serial dzięki poruszaniu się po tematyce LGBT, został typowany do GLAAD Media Award, prestiżowej nagrody środowiska homoseksualnego. Pierwszy odcinek serii trafił na ekrany w 2015 roku i jak na razie doczekał się 4 sezonów. Kolejny sezon został zapowiedziany na 2019 rok.

Jane Fonda jakiej nie znacie. Lily Tomlin w roli komika

Grace i Frankie
Fot.: bestserial

„Grace i Frankie” to nietuzinkowy pomysł z Jane Fondą i Lily Tomlin w rolach głównych. Obie panie miały już okazje wystąpić razem na dużym ekranie, w 1980 roku w filmie „9 to 5”, który okazał się mega hitem i zyskał wielkie uznanie aktorskie. Od tego czasu aż do „Grace i Frankie”, Fonda i Tomlin pracowały osobno. Zaangażowanie ich ponownie do współnej pracy, było najlepszym możliwym posunięciem na polu aktorskim.

ZOBACZ TEŻ  Kiss me first – recenzja serialu, po którym mi dziwnie

Serial skupia się na historii dwóch kobiet: zimnej, sztywnej i zrównoważonej Grace (w tej roli Jane Fonda), oraz żywiołowej i emocjonalnej Frankie (Lily Tomlin), której świat kręci się wokół medycyny naturalnej, mistycznych doznań i artystycznej subkultury. Co wyjdzie z połączenia tak odmiennych charakterów? Dowiadujemy się tego jeszcze w pierwszym sezonie. Perypetie życiowe głównych bohaterek toczą się tak, że w końcu przychodzi im razem zamieszkać. Co dokładnie się wydarzyło, nie zdradzę, powiem tylko, że na ekranie to duet idealny. Naturalny dowcip Lily Tomlin, uzupełnia ekranowa gracja Jane Fondy i jej charakterystyczna mimika. Można powiedzieć, że postacie są po amerykańsku przerysowane, lecz to wcale nie przeszkadza. Wszelkie dramaty tytułowych bohaterek scenarzyści zamieniają w komedię, co nawet pozwala na pozytywne myślenie w kontekście emerytury.

Kłopoty emerytowanych pań – randka, wibrator i reumatyzm

Grace i Frankie
Fot.: tvblog

Z początku nie byłam fankom serialu o tytułowych 70-latkach, a pierwsze odcinki wydały mi się z lekka dziwne, jakby powielone i mało prawdopodobne. Jednak z racji na komediowy ton, stwierdziłam, że obejrzę jeszcze kilka. I tak skończyło się na 4 sezonach, bo „Grace i Frankie” uziemia przed telewizorem do końca. Sporą zaletą serialu okazała się jego modułowość i to, że każdy odcinek porusza inną, problematyczną sytuacje starszych pań. Przez ten zabieg serial nabiera sporej lekkości i intryguje historią, która cały czas, intensywnie ewoluuje. Nie jest to kolejne story o nastolatkach, czy studentach, lecz opowieść doświadczonych kobiet, które mają do opowiedzenia znacznie więcej i bez ogródek. To bezpośrednio rzutuje na dialogi, które momentami rozbrajają na łopatki. Rozbawiła mnie scena, gdy zdesperowana Frankie zwraca się do sprzedawczyni i pyta: „Jakie papierosy paliłabyś, gdyby twój mąż okazał się być gejem?”. Serial pełny jest aktorskich smaczków i chwilami czarnego humoru, który zwraca uwagę na ważne społeczne problemy.

ZOBACZ TEŻ  Stranger Things, czyli kinofilia praktyczna
Grace i Frankie
Fot.: spokesman

Przyjaźń, biznes i seks z perspektywy kobiet, to główne osie serialu. Według naukowców z Uniwersytetu Harvarda kobiety przyjaźniące się z innymi kobietami mają lepsze zdrowie. „Grace i Frankie” stanowi potwierdzenie, że prawdziwa kobieca przyjaźń jest lekiem na wszelkie zło. Co tam rozwód, złamane serce, reumatyzm, firma z wibratorami, bark złotej rączki w domu – życie jest łatwiejsze, gdy ma się swoją Frankie. Sięgając po 70-letnie bohaterki, oczywiste jest, że twócy nie boją się tematów tabu. „Grace i Frankie” otwarcie opowiada o homoseksualizmie, życiu po rozwodzie, seksualnych przygodach emerytów, problemach związanych z otworzeniem biznesu w podeszłym wieku i społecznym wyobrażeniu na temat starszych ludzi.

„Grace i Frankie” jako nowe doświadczenie komediowe

 

Grace i Frankie
Fot.: spokesman

Nie ma co do tego wątpliwości – Jane Fonda i Lily Tomlin w „Grace i Frankie” przeszły same siebie. Ich postacie bawią do ostatniej sceny sezonu. Netfix wyprodukował serial zmieniający wyobrażenie o starszych ludziach, szczególnie o dojrzałych kobietach, które mają prawo być szczęśliwe. Amerykanie określają „Grace i Frankie” jako serial przełomowy, ponieważ kształtuje świadomość społeczeństwa i jest w zrównoważony sposób pro-kobiecy. Obecnie produkcja należy do Top 20 najchętniej oglądanych produkcji Netfixa i nie zapowiada się, by było inaczej. Szczególnie, że czekamy na dalsze losy zwariowanych kobiet.