fbpx

Recenzja Good Girls, czyli grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie chcą

Źródło zdjecia: the irish times

W zeszłym tygodniu dostaliśmy od Netflixa świetny prezent – serial Good Girls – historię trzech kobiet, których losy układają się nie do końca tak, jakby chciały i w akcie desperacji, wkraczają na drogę przestępczości. Przed Wami recenzja Good Girls.

Gwiazdorska obsada

Do obejrzenia go zachęciła już obsada – bowiem trzy główne bohaterki to aktorki znane z innych, popularnych produkcji – mamy Beth graną przez Christinę Hendricks (Joan z Mad Men), jej siostrę Annie (Mae Whitman, znana jako Amber z Parenthood) oraz przyjaciółkę – Ruby – graną przez Rettę, znaną z serialu Parks and Recreation.

Zaczyna się od pozornie niegroźnego napadu na supermarket spożywczy, w którym pracuje Annie. Wszystko mają zaplanowane, nie ma miejsca na żadne potknięcia. Plan jest taki, że kradną maksymalnie 30 tys. dolarów, żeby nikt ich „za bardzo” nie ścigał. Każda z bohaterek ma inną motywację i inne życiowe problemy. Annie może stracić córkę i potrzebuje pieniędzy na dobrego prawnika. Beth ma problemy finansowe związane z hipoteką oraz zdradza ją mąż. Ruby ma chorą córkę, która potrzebuje dużej gotówki na leczenie. Pieniądze z napadu mają wystarczyć na naprawę ich sytuacji i być jednorazową akcją. I tak zaczyna się cała zabawa.

Jak długo tak można?

źródło zdjęcia: mammamia

Napad na sklep się udaje. I widzimy go jako coś banalnie prostego i nieskomplikowanego. Nie sprawia bohaterkom zbyt wielkiego trudu. I to chyba pobudza w kobietach zuchwałość i wiarę w to, że mogą bezkarnie żyć w świecie mafii i przestępstw, no i przede wszystkim… łatwych pieniędzy. Powoli zaczynają się generować kolejne problemy i… szanse!

Jest przyjemnie

Źródło zdjecia: the irish times

Serial poprowadzony jest w dość lekkim stylu, dzięki czemu ogląda się go całkiem przyjemnie. Nawet nieszczęścia i dramaty są przedstawione w taki sposób, że po prostu dobrze się to ogląda. Jest pewna nutka emocji i zdenerwowania, jednakże dokładnie tego można się było spodziewać po Jenny Bans, która do niedawna współpracowała z królową dramatów – z Shondą Rhimes.

ZOBACZ TEŻ  True Detective - brud, przemoc i nieuzasadniona wiara w bajki
źródło zdjęcia: bustle

Im dalej w kolejne odcinki, tym bardziej zaczynamy łapać się za głowę i czekamy, jak długo jeszcze będzie się im to udawać. Jak długo będą wychodzić cało z opresji. I czekamy z niecierpliwością aż wpadną. I to właśnie sprawia, że dla tego serialu chce się zarywać nockę.

Wybranie tych trzech aktorek na główne role w tym serialu to był fantastyczny wybór. Wszystkie są bardzo charyzmatycznymi postaciami, przez co w niektórych momentach otrzymujemy niesamowitą mieszankę wybuchową. Beth – przykładna żona i matka czwórki dzieci, jej świat pozornie kończy się w momencie, gdy dowiaduje się, że mąż kupuje seksowne stringi innej. Potrafi fantastycznie odnaleźć się w nowej sytuacji i stać się głową rodziny. Annie to nieporadna matka jedenastoletniej córki, która dopiero poznaje swoją tożsamość, a jej były mąż próbuje walczyć o wyłączną opiekę. Wie, że musi zrobić wszystko, by Sadie została z nią. Ruby – matka i żona, której mąż wstępuje do akademii policyjnej. Musi wymyślać historie o własnym biznesie, żeby nikt nie dowiedział się, czym zajmuje się naprawdę. Pozornie dzieli je wszystko. Łączą je jednak wspólne cele.

Nie do końca tak cukierkowo

Serial ma też wady. Mianowicie wiele faktów i scen wygląda wręcz niewiarygodnie. „Każdy głupi złodziej” wie, że nie może afiszować się zdobytymi pieniędzmi, a tymczasem Annie zaraz po napadzie podjeżdża pod szkołę córki niesamowicie drogim, oczywiście czerwonym samochodem. Beth kupuje sobie nieprzyzwoicie drogą biżuterię itp. Kolejna kwestia – to jak długo można przetrwać na serialowym ‘’modelu biznesowym” w niezbyt dużym mieście. W końcu wyczerpią się „miejscówki”.

Bardzo zachęcam, by obejrzeć co najmniej kilka odcinków Good Girls, nawet jeśli pierwszy nie będzie zachęcał. Im dalej w fabułę, tym produkcję ogląda się bardziej wciągająco. Serial potrafi naprawdę wkręcić i bawić przy tym jednocześnie. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądała sprawa z drugim sezonem, jak będzie on wyglądał, bo to, że będzie, już wiadomo.

ZOBACZ TEŻ  Stranger Things 2 – Jest fantastycznie