fbpx

Piąty sezon Wikingów – czy tego się spodziewaliśmy?

Mieliśmy już szansę obejrzeć kilka pierwszych odcinków hitu kanału History. Choć serial o wikingach funkcjonuje teraz bez niezwykle charyzmatycznego Ragnara Lothbroka, widzowie nie mogą narzekać na brak porywających momentów na ekranie. Kto przyprawia nas o największe dreszcze?

Jeden cel

To, co wyjątkowo rzuca się w oczy w najnowszym sezonie Wikingów, to nieodparta chęć dążenia do władzy – zarówno ze strony Lagerthy (Katheryn Winnick), która nieustępliwie dba o swoje królestwo, żądnego krwi i zemsty Ivara (Alex Høgh Andersen), jak i przepełnionego ambicjami Haralda (Peter Franzen).

Nie chodzi zresztą tylko o żądzę władzy samą w sobie, a ogólnie o chęć wykazania się i zdobycia sławy czy uznania. Taką postawę przyjął biskup Heahmund (Jonatan Rhys Meyers), którego gorliwość – nie tylko w kwestii wiary, ale i walki – doprowadziła najpierw do poróżnienia z angielskim królem Aethewulfem (Moe Dunford), a następnie do uprowadzenia przez Ivara i jego towarzyszy. Podobnie jeden z synów Ragnara, Hvitserk (Marco Ilsø), zapragnął wyjść z cienia swoich braci. Powoli zaczynamy też poznawać wnuków zmarłego króla Egberta z Wessexu (Linus Roache) – młodszy z nich, Alfred (Ferdia Walsh-Peelo), już teraz przejawia zapał do walki o rodzime ziemie.

Kto jest ze mną?

Ubbe (Jordan Patrick Smith) zwrócił się w stronę Lagerthy, Hvitserk wybrał Ivara, ten zaś postanowił połączyć siły z królem Haraldem. Małżeństwo tego ostatniego z Astrid (Josefin Asplund) początkowo wydawało się być zgubne dla Lagerthy, ale solidarność kobiet w tym przypadku jest nieoceniona. Inaczej przedstawia się relacja między Lagerthą a Martgrethe, która zdaje się być coraz bardziej pewna siebie i jakby zapominać o potędze swojej królowej.

Szaleństwo czy geniusz?

Już od momentu poznania Flokiego (Gustaf Skarsgård) widzowie wiedzieli, że mają do czynienia z nietuzinkową postacią – i wcale nie chodzi tu o zdolności w budowaniu łodzi i prawie nieomylny instynkt. Przez całą akcję serialu Floki usilnie próbował udowodnić swoje połączenie z bogami i swoją głęboką wiarę. Nikt tak jak on nie gardził wyznawcami innych religii, ale z drugiej strony, nikt tak jak on nie odniósł się z szacunkiem do spotkanych na terenie współczesnej Hiszpanii muzułmanów.

ZOBACZ TEŻ  Tabu - polityczne gry, własna fabryka prochu i indiańska magia

Tym większe jest zdziwienie widzów oglądających odcinki piątego sezonu. Wcześniejsze zachowanie Flokiego można było interpretować jako zwątpienie w słuszność wiary jego i pozostałych wikingów, podświadome uznanie także innych wyznań. Tymczasem Floki, zagubiony nieco w swoim świecie po śmierci najlepszego przyjaciela Ragnara (Travis Fimmel) i ukochanej żony Helgi (Maude Hirst), wyrusza w samotną podróż na Islandię, gdzie – jak twierdzi – doświadczył obecności bogów, czym dzieli się z mieszkańcami Kattegat.

Na ostrzu topora

Team Björn Żelaznoboki (Alexander Ludwig) zaczyna obawiać się o swojego ulubionego bohatera. Daleko od domu, z garstką wojowników, zaczyna poznawać wątpliwe uroki kultury mieszkańców pustyni. O ile jego pierwsza wyprawa w stronę Morza Śródziemnego była sukcesem, ta okazuje się być coraz bardziej niebezpieczna. Björn, Halfdan (Jasper Pääkkönen) i Sinric (Frankie McCafferty) już raz umknęli śmierci z rąk arabskich żołnierzy, ale paradoksalnie to może okazać się dopiero początkiem ich problemów.

Nadchodzi wojna

Z zapartym tchem oglądamy poczynania serialowych wikingów, dziwią nas niektóre ich decyzje i zaskakują pewne zachowania. Fani „Wikingów” oswoili się już z myślą, że muszą spodziewać się niespodziewanego. Jedyne, czego mogą być pewni, to narastające napięcie pomiędzy wrogimi stronami i zbliżająca się wojna, która już niebawem całkowicie zmieni całą północną część Europy.