fbpx

Mindhunter – rozłożyć psychopatę na czynniki pierwsze

Źródło: Den of Geek

Serial stworzony przez J. Penhalla to ożywczy powiew wniesiony do działu opowieści o zbrodni, szaleństwie i najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej natury. W niemal laboratoryjnych warunkach, razem z agentami FBI o scjentystycznym zacięciu, zakładamy białe rękawiczki i przystępujemy do badania zawiłych uwarunkowań psychiki najokrutniejszych przestępców. Jest to proces żmudny i wyczerpujący. Widzu, jeśli liczyłeś na wartką akcję, emocjonujące pościgi i spektakularne eksplozje, poczujesz się zawiedziony. Mindhunter nie oferuje łatwo przyswajalnej rozrywki ani prostych odpowiedzi.

Wynaleźć seryjnego mordercę

Fabuła serialu rozwija się u początków psychologii kryminalnej, w 1977 roku. Przez 10 odcinków (z czego 4 nakręcił David Fincher) przyglądamy się pracy agentów specjalnych – Holdena Forda (Jonathan Groff) i Billa Tencha (Holt McCallany), którzy wraz z psychologiem Wendy Carr (Anna Torv) opracowują metodę pozwalającą na klasyfikowanie morderców popełniających szczególnie makabryczne zbrodnie. Przeprowadzają rozmowy z wyjątkowo niebezpiecznymi i brutalnymi więźniami, skazanymi za zabicie kilku ofiar. Analizują przyczyny ich postępowania, próbują zrozumieć motywacje i sposoby myślenia, by ustalić użyteczny dla policji profil seryjnego zabójcy i zapobiec podobnym tragediom w przyszłości. Mimo niechęci zwierzchników, Ford i Tench wykorzystują zgromadzoną wiedzę do rozwiązywania bieżących spraw. Wikłają się przy tym w niebezpieczną grę, której stawką jest ludzkie życie.

mindhunter
Źródło: NewYorker

Bez fajerwerków

Dla części widowni Mindhunter okaże się nudny, ciężki i męczący. Nie uświadczymy w nim bowiem typowych elementów kina akcji ani epatującego makabrą thrillera. Serial o ubranych w garnitury agentach specjalnych pozbawiono scen przemocy i widowiskowych strzelanin. Widzimy za to mniej pociągającą stronę pracy w FBI – wydłużające się procedury, tony papierów i zbiurokratyzowaną rzeczywistość. Brak emocjonujących sekwencji walk, poszukiwań i pościgów rekompensują z jednej strony wątki skupione wokół forsowania zupełnie nowego podejścia w kryminologii, a z drugiej – trzymające w napięciu rozmowy z osadzonymi. Atmosfera w trakcie wywiadów z okrutnymi mordercami staje się tak gęsta, że można ją ciąć nożem. Każdy z więźniów ma inną osobowość i ulubiony sposób działania, lecz wszystkich łączy specyficzna racjonalność. Zagłębianie się w motywacje, doświadczenia i uczucia seryjnych morderców stawia przed nami fundamentalne pytania o naturę zła (nierozstrzygalne) i istotę człowieczeństwa (dyskusyjne). W świecie, w którym już nic nie wydaje się logiczne i zrozumiałe, gdzie Charles Manson odnajduje w piosenkach The Beatles przekaz o apokalipsie i konieczności mordowania, gdzie złe relacje z matką popychają do zbrodni, gdzie obserwujemy rozpad tradycyjnych wartości i gdzie trudno dostrzec punkt zaczepienia, seryjny morderca okazuje się być odrażającym i fascynującym produktem swoich czasów. Dekada rozczarowań, niepokojów i destabilizacji, szalone lata 70. – to właśnie wtedy narodził się termin określający zupełnie nowy typ zabójcy. W Mindhunterze ukazano początki naukowych badań nad zaburzoną psychiką zbrodniarza i jej relacją ze społeczeństwem. Trudno oderwać się od ekranu, przyglądając się rozmowom z Edem Kemperem (w tej roli rewelacyjny Cameron Britton) i zastanawiając się, jakim cudem tak miły i elokwentny człowiek mógł dopuścić się obrzydliwych, zatrważających aktów przemocy.

ZOBACZ TEŻ  Co się kryje we Mgle
mindhunter
Źródło: The Fincher Analyst

Holden Ford – niesympatyczny agent federalny

Młody agent specjalny Holden Ford nie należy do grona bohaterów, których od pierwszych scen polubimy za charyzmę, urok osobisty czy poczucie humoru. Z początku irytująco nijaki, w trakcie rozwoju akcji przechodzi zaskakującą ewolucję. Z robota z krawatem ciasno zawiązanym pod szyją zamienia się w idealistę rzucającego patetycznymi cytatami, by następnie – pod ciężarem ego i nadmiernej ambicji – przekształcić się w narcystycznego mistrza czytającego w myślach przestępców i dzięki niezwykłym zdolnościom ratującego świat przed zgrają morderców, gwałcicieli i innych zwyrodnialców. W ostatnim epizodzie Mindhuntera Ford dostaje (zasłużoną?) nauczkę. Czy lekcja pokory, jaką odebrał agent sięgający po kontrowersyjne metody i przesadnie wierzący w swoje uzdolnienia, zrewiduje jego podejście do badania zachowań bandytów?

Serial o seryjnych mordercach i śledzących ich motywacje przedstawicielach władzy to produkcja udana, choć nierówna. Dwa odcinki są zauważalnie słabsze od innych, lecz całość ogląda się nie bez przyjemności. Żadnych zastrzeżeń nie wzbudza forma – statyczne, długie ujęcia, zrytmizowane i przyjemne dla oka sekwencje (na przykład ta ukazująca przeprowadzkę do nowego biura) czy sposób, w jaki oddano niepowtarzalny klimat lat 70. Zapowiedziano już kolejny sezon Mindhuntera. Czekamy zatem na domknięcie pootwieranych wątków i szykujemy szkła powiększające, wyglądając spotkań z kolejnymi psychopatami, dewiantami i fetyszystami.