fbpx

Godless, tam gdzie diabeł mówi dobranoc [Recenzja]

Od dłuższego czasu przeżywamy renesans westernu. Uwielbiamy klimat Dzikiego Zachodu, wszechobecny piach i brud, piękne kobiety, niegodziwych mężczyzn, walkę na śmierć i życie oraz widowiskowe pojedynki rewolwerowców. Dobry western ma wszystko, aby zaciekawić widza i pozwolić mu poczuć atmosferę nieustannej rywalizacji. Godless to miniserial od  Netflixa, który w zeszłym roku oczarował fanów nie tylko westernu i wciąż zbiera pochlebne recenzje.

Godless
Fot.: wykop

Sztuka tworzenie westernów

Czy po sukcesie Godless zobaczymy więcej westernu w serialach? Mam szczerą nadzieję, choć wiem, że to ogromna praca. Wydaje się, że nakręcić western to nic trudnego. Trzeba przebrać aktorów, umieścić ich pośród stepów, wąwozów i piasków, dać im do rąk rewolwery i pozwolić do siebie strzelać. Oczywiście dla urozmaicenia można dorzucić jakieś plemię dzikusów i fabuła gotowa. Jednak w rzeczywistości, w westernie już chyba wszystko było i współczesny widz oczekuje zaskoczenia. W czasach, gdy Kirk Douglas, Lee Marvin, Gregory Peck, Clint Eastwood i Kevin Costner królowali na Dzikim Zachodzie, ludzie niewiele oczekiwali od bohaterów. Dziś, aby wzbudzić zainteresowanie, potrzebujemy kontrowersji. Najbardziej sztampowe, nudne i znienawidzone są te produkcje, które powielają gatunkowe stereotypy. Strzelaniny i łapanie bandziorów to nie wszystko, aby zrobić dobry serial o Dzikim Zachodzie. Sukces odnoszą te z lekka niekonwencjonalne. Bardzo się cieszę, że udało mi się natrafić na Godless, serialową produkcję od Netflixa, ponieważ okazała się wielkim zaskoczeniem.

Godless
Fot.: click2houston

Bezbożny Dziki Zachód – Godless

Na pierwszy rzut oka miasteczko La Belle wydaje się być miejscem, opuszczonym przez Boga. Dotknięte wielką tragedią, zamieszkałe przez same kobiety, jest notorycznie terroryzowane przez jednorękiego bandytę i jego zgraję. Mężczyźni są wyjęci spod prawa i nawet sam szeryf ma co do nich obawy. Pierwsze, co rzuca się w oczy w Godless, to silne i ciekawie zbudowane postacie kobiece. W świecie bez samców, kobiety nie mogą być bezbronne, lecz muszą wspólnie troszczyć się o siebie i sprawić, by życie toczyło się naturalnym rytmem. Na tle całego serialu poznajemy grupę bohaterek, które łączą niejednoznaczne relacje. Wśród nich mamy liderkę grupy, Mary, to ona ewidentnie nosi spodnie w tym mieście i ma decydujący głos; nawróconą prostytutkę, Callie, która zostaje nauczycielką i jest sympatią Mary; oraz czarną owcę w La Belle, Alice, która żyje z dala od reszty kobiet. Każda z tych bohaterek będzie miała coś do powiedzenia w kwestii zaprowadzenia porządku. W Godless zdecydowanie rządzą kobiety.

Godless
Fot.: time

Samotny rewolwerowiec

Oglądając 7-odcinkowy serial, z każdą chwilą chce się więcej. Fabuła rozkręca się powoli, ale cały czas następują zwroty akcji. Wszystko się zmienia, gdy do La Belle przyjeżdża ukryć się, poszukiwany przez bandytów, Roy Goode. Mężczyzna ma swoje za skórą, nie jest niewinny i zadawał się z bandziorami. Mimo to, dobre serce Roya pozwala mu pozyskać sojuszniczki do ostatecznej walki, aby raz na zawsze rozprawić się z przeszłością. W Godless nie ma miejsca na bezsensowne działania, nieprzemyślane sytuacje i odklejone od rzeczywistości dialogi. Ktoś sobie nie radzi na Dzikim Zachodzie, to ginie. To, co spotyka bohaterów, wynika wprost z ich działań. Twórcy nie próbują gloryfikować bohaterów i chwała im za to. Postacie są niejednoznaczne i takie pozostają. Całość wypada dość ambitnie, a kadry uwodzą surowością Dzikiego Zachodu. Godless to serial napisany i wyreżyserowany przez Scotta Franka (ma na koncie m.in. Krocząc wśród cieni oraz Logan: Wolverine), przy współprodukcji Stevena Soderbergha.

ZOBACZ TEŻ  13 powodów za i 11 przeciw – recenzja 2 sezonu [spoilery]
Godless
Fot.: spidersweb

Western z ligi Bone Tomahawk i Slow West

Z mojej obserwacji wynika, że aby zaakceptować klimat westernów, polubić je i stać się ich fanem, trzeba obejrzeć przynajmniej kilka klasyków i parę nowszych pozycji. Z serialem sprawa wydaje się troszkę łatwiejsza, ponieważ akcja rozłożona jest na odcinki i widz może przyzwyczaić się do realiów Dzikiego Zachodu, poznać schematy zachowań, zanim nastąpi kulminacja fabuły. W mojej opinii Godless zrobiony jest na wysokim poziomie i warto  go zobaczyć, chociażby dla gry aktorskiej i całej wizualnej otoczki. Brak tu zbędnych romansów, seksu na każdym kroku, intryg i przegadanych scen. Jest za to zemsta, planowanie, surowość, realia samotnego życia i walka o przetrwanie.

Godless
Fot.: hbo

Jak wiemy, z serialami od Netflixa różnie bywa, raz trafia się perełka na miarę Dark, a drugim razem totalna abstrakcja, jak Zagubieni w kosmosie. Rozbieżność jest duża, dlatego warto cały czas poszukiwać i odkrywać nowości wśród seriali. Godless to pozycja obowiązkowa dla serialomaniaków i tych, którzy potrzebują oddechu od współczesnego świata.