fbpx

Black Mirror 4, USS Callister – Ci perfidni programiści

Źródło: hollywoodreporter.com

Brytyjska antologia science fiction powróciła z sześcioma nowymi opowieściami skupionymi wokół obszaru najbardziej paraliżujących technolęków. Epizod USS Callister otwierający 4 sezon Black Mirror to wyjątkowo udana hybryda gatunkowa, łącząca najlepsze cechy sci-fi, thrillera i czarnej komedii.

Galaktyczny plac zabaw

Robert Daly, utalentowany programista i współzałożyciel firmy Callister, czuje się sfrustrowany brakiem szacunku ze strony swoich pracowników i biznesowego partnera. Jego pozycja w przedsiębiorstwie jest marginalizowana, mimo że stworzył popularną, odnoszącą sukcesy grę multiplayer Infinity. Komputerowy geniusz odreagowuje wszelkie niepowodzenia i przykrości w dość sadystyczny, odrażający sposób. Używając DNA swoich kolegów z pracy, Robert generuje ubezwłasnowolnione cyfrowe klony. Umieszcza je w wirtualnej rzeczywistości przypominającej świat znany ze Star Treka. Włączając się do rozgrywki jako kapitan statku USS Callister, dzięki nieograniczonej władzy, może wymuszać bezwarunkowe posłuszeństwo, pławić się w uwielbieniu i do woli znęcać nad swoją załogą. Prywatna wersja Infinity pozwala mu nie tylko na wyładowanie złości, ale też na zasmakowanie rozrywki osadzonej w realiach ulubionego serialu, Kosmicznej Floty. Wraz z zastraszonymi kopiami znajomych z biura odwiedza kolejne planety, by pokonać wymyślonego przeciwnika, Valdacka. Po zakończonej misji Daly napawa się odniesionym sukcesem, zbierając wyrazy uznania i – jak na kiczowate, patetyczne sci fi przystało – całując wszystkie członkinie załogi po kolei. Sielanka kapitana-nerda kończy się, gdy uwięziona w grze kopia nowozatrudnionej Nanette Cole zaczyna podburzać pozostałe klony i próbuje przechytrzyć swojego oprawcę.

uss callister
Źródło: slate.com

Hołd złożony klasyce

Współtwórca odcinka, William Bridges, jako fan Star Treka nawiązał do kultowego serialu na kilku płaszczyznach. Najbardziej czytelne wydają się odwołania wizualne, takie jak scenografia i charakterystyczne uniformy – czerwone, żółte (w ST złote) i niebieskie. Kostiumy żeńskiej części załogi, przez wycięcia eksponujące talię i długość spódniczek zwiastującą rychłą chorobą nerek, kojarzą się z raczej z epatującą seksem Barbarellą. Jak zauważyła Cole, bohaterka epizodu, w kosmosie jest na nie za zimno. Jednak obcisłe, przykrótkie mundurki doskonale pasują do nostaligiczno-psychopatycznej fantazji Roberta, dlatego nie powinniśmy mieć twórcom za złe tej drobnej krawieckiej przeróbki. USS Callister powstał nie tylko jako parodia Star Treka. Odcinek bazuje w głównej mierze na historii z Twilight Zone. Korzysta też fabuły budzącego grozę opowiadania Harlana Ellisona I Have No Mouth, I I Must Scream, w którym bohaterowie są zakładnikami torturowanymi przez superkomputer.

ZOBACZ TEŻ  Zagubieni w kosmosie – serial sci-fi dla całej rodziny

Inny niż inne

W przeciwieństwie do większości epizodów Black Mirror, odcinek wyreżyserowany przez Toby’ego Haynesa eksponuje wątki komediowe i zawiera wiele efektów specjalnych. Komputerowo wygenerowane światy wyglądają przekonująco, a kadry o żywej kolorystyce kontrastują z przygnębiającymi wydarzeniami rozgrywającymi się na ekranie. Poważne problemy traktuje się z rozpraszającym lęk humorem. Co więcej, pierwszy odcinek antologii kończy się happy endem, co fanom serii może wydać się miłą odmianą.

uss callister
Źródło: vox.com

Czego się boimy

USS Callister umiejętnie obnaża okrucieństwo kryjące się w nawet najbardziej niepozornych jednostkach. Rozpoczyna się od typowo hollywoodzkiego zagrania: nieporadny towarzysko mężczyzna spotyka młodszą od siebie kobietę, zachwycającą się jego intelektem i umiejętnościami. Początkowo kibicujemy Robertowi i spodziewamy się kolejnej historii miłosnej, ale twórcy serialu dość szybko odwracają nasze sympatie i antypatie. Na pokładzie USS Callistera poznajemy prawdziwą naturę Daly’ego. Okrutny i bezwzględny, nie zważa na ból zadawany wygenerowanym cyfrowo kopiom kolegów, traktując je jak figurki akcyjne. Robert ze szczególnym upodobaniem torturuje klony, wykorzystując ich bezbronność, zagubienie i niezgodę na akt oddzielenia od ich fizycznych pierwowzorów. W opowieści o cybernetycznej przemocy przerażają też programiści, szczególnie wpływowi w świecie zdominowanym przez algorytmy, szyfry i nowe technologie. Specjaliści z branży IT, poprzez kody i komendy w niezrozumiałych dla większości śmiertelników językach, wyczarowują nową rzeczywistość. Te wyjątkowe zdolności mogą w równej mierze zachwycać, fascynować i napawać lękiem. Analitycy systemów, inżynierowie oprogramowania i inni technicy-magicy stali się – zresztą nie pierwszy raz – niezwykle wdzięcznymi bohaterami technohorroru.

USS Callister, zdaniem widzów i krytyków, uchodzi za najlepszy odcinek 4 sezonu Black Mirror. Trudno nie zgodzić się z tak entuzjastycznym przyjęciem. Historia o programiście z piekła rodem, osadzona w Star Treko-podobnych realiach, to w istocie doskonała propozycja na wieczorny seans. Warto wyciągnąć z niego następującą naukę: nie umieszczajmy rozbieranych zdjęć w chmurze, no chyba że koniecznie musimy mieć na siebie haka.

ZOBACZ TEŻ  Godless, tam gdzie diabeł mówi dobranoc [Recenzja]