fbpx

Alienista – konstrukcja zbrodniczego umysłu [Recenzja]

Źródło: Netflix

Serial stworzony na podstawie bestsellerowej powieści Caleba Carra to kolejna opowieść o śledztwie prowadzonym w sprawie seryjnego mordercy. Wspomniany podgatunek kryminału obfituje zarówno w dzieła wtórne, jak i wybitne. Alienista plasowałby się gdzieś na środku skali, proponując widzowi wciągającą historię sprawnie wykorzystującą wypracowane przez innych filmowców schematy, lecz jednocześnie nasycając ją unikalnym charakterem.

Co się składa na zabójcę

Akcja produkcji rozgrywa się w Nowym Jorku w czasach „wieku pozłacanego”, czyli u schyłku XIX wieku. Kontrowersyjny psycholog Laszlo Kreizler, stosujący w swojej pracy nowatorskie metody leczenia, decyduje się rozwiązać sprawę seryjnego mordercy męskich prostytutek. Kompletuje zespół składający się z ilustratora chętnie zaglądającego do kieliszka, Johna Moore’a, ambitnej sekretarki Sary Howard – pierwszej kobiety pracującej w policji – oraz braci Marcusa i Luciusa Isaacsonów, czyli śledczych specjalizujących się w medycynie sądowej. W kolejnych epizodach przyglądamy się dochodzeniu prowadzonemu przez osobliwą grupę i zagłębiamy się w mroczne realia narodzin potęgi wielkiej metropolii. Wraz z tytułowym alienistą przekonujemy się, że dotarcie do źródeł obłędu i zła okazuje się trudną przeprawą przez meandry własnych doświadczeń i ciemne zaułki, do których wiodą fałszywe tropy.

alienista
Źródło: Netflix

Odór rozkładu

Kryminały osadzone w scenerii XIX-wiecznych miast zwykle eksplorują zamglone uliczki Londynu. Tym razem kamera przenosi nas do Nowego Świata – równie nieprzyjaznego, co Stary. Oglądając Alienistę można niemal poczuć smród rynsztoków i kamienic zamieszkałych przez biedotę. Noworodki wychowujące się wśród szczurów, bose stopy najuboższych dzieci i nieczystości zalewające bruk – tak właśnie przedstawiono rzeczywistość Nowego Jorku (co ciekawe, odgrywanego w serialu przez Budapeszt). Brud ulic odzwierciedla też upadek moralny społeczeństwa wkraczającego w nowe stulecie. Przemoc, prostytucja, pedofilia, drastyczne morderstwa i skorumpowana policja to elementy budujące przyszłą wielkość amerykańskiej metropolii.

alienista
Źródło: Netflix

Dziewczyny górą

Interesującą przypadłością Alienisty wydaje się być obarczanie postaci męskich wszelkimi możliwymi wadami. Laszlo Kreizler zbyt często popada w melancholię, by następnie dać znać o gwałtownej i okrutnej stronie swojej natury. Bezwzględnie szarga emocje współpracowników, dociekając natury ludzkich zachowań. Głównego bohatera raczej nie da się lubić, choć kieruje się on oświeconymi ideałami i działa w służbie nauki. John Moore to rozpuszczony bogacz, nieudolnie próbujący poskładać swoje życie po zawodzie miłosnym. Inni mężczyźni przedstawieni w serialu nie stronią od przemocy, ulegają popędom, są chciwi i żądni władzy. Często brakuje im zdrowego rozsądku i nie potrafią właściwie ocenić sytuacji, zaślepieni jednostkowymi celami. Na tle moralnie zepsutych przedstawicieli brzydszej płci jaśnieje kobieca bohaterka, reprezentująca cały wachlarz cnót. Sara Howard to jedyna kompetentna postać, wykazująca się nie lada odwagą, kierująca się rozumem i sprawnie kojarząca fakty. Wyemancypowana sekretarka wyróżnia się siłą woli i dokonuje przełomowych odkryć w sprawie mordercy.

ZOBACZ TEŻ  The End of the F***ing World – pokręcone love story

Uczynienie Sary heroiną pozbawioną wad zdaje się wpisywać w zauważalną we współczesnym kinie tendencję do kreowania silnych kobiecych postaci deklasujących mężczyzn. Trudno dziwić się obecnemu trendowi, skoro w filmach wciąż brakowało sprawczych bohaterek. I choć w wielu przypadkach emancypacyjna strategia bywa drażniąca i przerysowana, tak w Alieniście uczynienie kobiety postacią mocno wpływającą na rozwój wydarzeń i mogącą zaprezentować swoje umiejętności zdaje się być podyktowana historią. Pod koniec XIX wieku dziewczyny wreszcie zyskały więcej szans na to, aby wykazać się w sytuacjach dotąd dla nich niedostępnych. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że chociaż emancypacyjny wątek uznaję za uzasadniony, skompletowanie drużyny składającej się z kaleki, feministki, Indianki, żydów, Afroamerykanina i białego pijaka za bardzo trąci poprawnością polityczną właściwą Netflixowi. W połączeniu ze sztampowymi dialogami dotyczącymi człowieczeństwa czy doświadczeń, jakie kształtowały bohaterów oraz nieprzystającym do realiów epoki tonem wypowiedzi czarnoskórej kobiety, wyedukowanej za pieniądze Kreizlera, mam wrażenie, że z Alienisty momentami uczyniono narzędzie walki o sprawiedliwość społeczną, co okazuje się dość nachalne w przypadku gatunku, jakim jest kryminał.

alienista
Źródło: Netflix

Kwestie techniczne

Najistotniejszym atutem serialu o mrokach XIX-wiecznego Nowego Jorku są zdjęcia przecudnej urody, budujące duszny klimat zatłoczonej metropolii. Akcenty nawiązujące do specyficznej mitologii Dzikiego Zachodu również zwiększają atrakcyjność opowieści. Na docenienie zasługuje także czołówka obrazująca proces budowania wielkiego miasta. Intryga stanowiąca centralny punkt Alienisty została skonstruowana z dużą wprawą, a odgadnięcie tożsamości mordercy nie wydawało się sprawą oczywistą. Daniel Brühl wypadł dobrze jako dr Kreizler, wydobywając niepokojące niuanse osobowości dociekliwego psychologa. Mniej szczęścia miał Luke Evans, któremu przypadła do zagrania postać płaska i bezbarwna. Zganić należałoby jednak przede wszystkim Dakotę Fanning. Jej popis aktorski pozostawia wiele do życzenia, a drażniąca mimika uprzykrza seans. Najbardziej przekonująca kreacja została wykreowana z kolei przez Briana Geraghty’ego, wcielającego się w komendanta policji, Theodore’a Roosevelta. Aktor stworzył postać z krwi i kości. Jeśli powstanie drugi sezon produkcji, chętnie zobaczyłabym więcej scen z jego udziałem.

ZOBACZ TEŻ  Recenzja "Everything Sucks!" Sally może czekać, ale ja chcę drugi sezon!
alienista
Źródło: Netflix

Alienista zapewnia widzowi angażującą rozrywkę, pozwalającą na śledzenie nieoczywistej zagadki kryminalnej. W dodatku kusi mrocznym klimatem i gwarantuje wciągającą akcję. Czas spędzony na oglądaniu serialu z pewnością nie okaże się czasem straconym, dlatego warto zobaczyć opowieść o tajemnicy drastycznych zbrodni przyozdobioną nieoczywistym zestawem dekoracji.